Dlaczego mężczyźni nie mają dobrych zdjęć?
I dlaczego zaczyna im ich brakować?
Większość mężczyzn ma w telefonie setki, a czasem tysiące zdjęć. Paradoksalnie bardzo często trudno znaleźć wśród nich jedno naprawdę dobre zdjęcie samego siebie.
Nie chodzi o brak fotografii. Chodzi o ich charakter.
Na większości zdjęć mężczyzna jest przy okazji. Stoi gdzieś z boku podczas wakacji, znajduje się w grupie znajomych, trzyma dziecko, siedzi przy stole albo został szybko sfotografowany przez kogoś podczas wyjazdu. Takie zdjęcia mają oczywiście swoją wartość, ale zazwyczaj nie są portretami.
Kiedy więc przychodzi moment, w którym trzeba wysłać komuś swoje zdjęcie, ustawić fotografię profilową albo po prostu znaleźć aktualne zdjęcie siebie, zaczyna się problem.
Nagle okazuje się, że zdjęć jest mnóstwo, ale trudno znaleźć takie, które rzeczywiście można wykorzystać.
Fotografując mężczyzn, bardzo często spotykam się właśnie z taką sytuacją. Mężczyzna przychodzi na sesję i mówi, że właściwie nie ma dobrych zdjęć. Kiedy pytam, czy ma dużo fotografii w telefonie, odpowiedź jest zwykle zupełnie inna.
Ma ich bardzo dużo.
Tylko prawie żadnego dobrego zdjęcia siebie.
Dlaczego mężczyźni mają tak mało własnych zdjęć?
Jedną z przyczyn jest bardzo prosta. Mężczyźni często są tymi, którzy robią zdjęcia, a nie tymi, których się fotografuje.
To szczególnie widoczne podczas rodzinnych wyjazdów, spotkań czy podróży. Ktoś musi zrobić zdjęcie miejsca, dzieci, partnerki albo całej grupy. Telefon trafia więc do ręki mężczyzny i przez większą część wydarzenia znajduje się po drugiej stronie aparatu.
Problem pojawia się dopiero później. Po kilku latach okazuje się, że w archiwum mamy bardzo dokładną dokumentację własnego życia, ale sami jesteśmy w niej obecni tylko fragmentarycznie.
To trochę paradoksalne. Im więcej zdjęć robimy, tym łatwiej może być zauważyć, że brakuje na nich nas samych.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy mężczyzna powinien zacząć regularnie fotografować siebie. Chodzi raczej o coś prostszego. Warto od czasu do czasu mieć kilka zdjęć, które rzeczywiście pokazują, jak wyglądamy i kim jesteśmy w danym momencie życia.
Nie sprzed kilku lat. Nie z przypadkowego wydarzenia. Nie wyciętych z grupowego zdjęcia. Aktualnych.
Mężczyzna często zaczyna potrzebować zdjęcia dopiero wtedy, kiedy naprawdę go potrzebuje
Przez długi czas można w ogóle nie zauważać, że nie ma się dobrego zdjęcia siebie. Dopóki życie tego od nas nie wymaga, temat właściwie nie istnieje. Zdjęcia robią inni, coś trafia do telefonu, czasem ktoś oznaczy nas na wspólnej fotografii. Są zdjęcia z wakacji, rodzinnych spotkań, urodzin czy różnych ważnych momentów, ale niewiele z nich pokazuje nas tak, jak chcielibyśmy być zapamiętani.
Dopiero pewna sytuacja potrafi nagle uświadomić mężczyźnie, że właściwie nie ma aktualnego zdjęcia, które mógłby spokojnie wykorzystać. Zmiana pracy, własna firma, strona internetowa, profil zawodowy, publikacja, ważne wydarzenie albo po prostu potrzeba odświeżenia zdjęcia profilowego. Wtedy zaczyna się szukanie fotografii w telefonie i często okazuje się, że wybór wcale nie jest taki duży. Zdjęć może być kilkaset, ale trudno znaleźć jedno, na którym naprawdę dobrze się wygląda i które jednocześnie nadal przypomina człowieka, którym jesteśmy dzisiaj.
To ciekawy moment, bo problem nie pojawił się właśnie wtedy. On istniał już wcześniej. Po prostu wcześniej nie było potrzeby, żeby go zauważyć.
Dlatego wielu mężczyzn trafia do fotografa nie dlatego, że od dawna marzyło o profesjonalnej sesji. Trafiają wtedy, kiedy po raz pierwszy pojawia się konkretna sytuacja, w której potrzebują dobrego zdjęcia. Dopiero wtedy zaczynają się zastanawiać, dlaczego właściwie przez tyle lat nie zrobili sobie porządnego portretu.
Czasem jednak nie musi wydarzyć się nic konkretnego. Można po prostu spojrzeć na swoje zdjęcia sprzed kilku lat i zauważyć, że właściwie nie ma żadnego aktualnego portretu. Człowiek się zmienia, zmienia się jego wygląd, sposób ubierania, miejsce, w którym żyje, praca, relacje i sposób patrzenia na siebie. Zdjęcia pozostają natomiast gdzieś w przeszłości. Wtedy potrzeba dobrego portretu nie wynika z konieczności wykorzystania go w konkretnym miejscu. Wynika z prostego spostrzeżenia, że dobrze byłoby mieć choć jedno zdjęcie siebie takim, jakim jest się teraz.
Dlaczego telefon nie zawsze rozwiązuje problem?
Warto tutaj zachować proporcje. Dobry telefon może zrobić świetne zdjęcie. Nie ma sensu twierdzić, że do dobrego portretu zawsze potrzebny jest profesjonalny aparat.
Problem zazwyczaj leży gdzie indziej. Zdjęcie telefonem często powstaje przy okazji. Ktoś mówi: „Stań tutaj”, robi jedno zdjęcie i po sprawie.
Nie ma czasu na obserwowanie światła. Nie ma kilku prób. Nikt nie zastanawia się, czy lepiej zrobić zdjęcie z tej strony, czy z drugiej. Nie ma osoby, która patrzy na twarz, postawę i zachowanie fotografowanego człowieka.
I przede wszystkim zazwyczaj nie ma jednej osoby odpowiedzialnej za cały proces. Podczas profesjonalnej sesji aparat jest tylko jednym z elementów.
Fotograf wybiera miejsce, obserwuje światło, ustala sposób pracy, dobiera perspektywę, prowadzi osobę fotografowaną i reaguje na to, co dzieje się przed obiektywem.
Dlatego różnica pomiędzy przypadkowym zdjęciem telefonem a profesjonalnym portretem nie sprowadza się do liczby megapikseli.
Chodzi o intencję i sposób powstania zdjęcia.
Dobre zdjęcie nie musi oznaczać idealnego wyglądu
Kiedy mężczyzna mówi, że nie lubi swoich zdjęć, często w pierwszej chwili wydaje się, że chodzi o wygląd. Nie podoba mu się twarz, fryzura, sylwetka, sposób, w jaki układa się koszula albo to, że na zdjęciu wygląda inaczej niż w lustrze. Zdarza się, że jedno zdjęcie wystarczy, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że po prostu nie jest fotogeniczny. Tyle że dobre zdjęcie wcale nie musi polegać na tym, żeby człowiek wyglądał lepiej niż w rzeczywistości.
Dobry portret powinien przede wszystkim być wiarygodny. Powinien pokazywać człowieka takim, jakiego można spotkać w rzeczywistości, tylko w dobrze uchwyconym momencie. Nie chodzi o ukrywanie wszystkiego, co mężczyzna uważa za niedoskonałość, ani o tworzenie wizerunku, który nie ma z nim wiele wspólnego. Jeżeli fotografia jest zbyt mocno nastawiona na poprawianie wyglądu, łatwo osiągnąć efekt, w którym zdjęcie jest technicznie dobre, ale osoba znajdująca się na nim nie rozpoznaje w nim siebie.
Właśnie dlatego podczas fotografowania mężczyzny ważniejsze od szukania jednej idealnej pozy może być znalezienie sposobu, w którym czuje się on swobodnie. Zmiana kierunku spojrzenia, ruch, sposób stania, światło czy miejsce mogą sprawić, że twarz i sylwetka zaczynają wyglądać naturalniej. Nie dlatego, że zostały zmienione, ale dlatego, że przestają być kontrolowane w każdej sekundzie.
To ma znaczenie szczególnie wtedy, kiedy ktoś przez całe życie nie przepadał za fotografowaniem. Jeżeli jego doświadczenie ograniczało się głównie do przypadkowych zdjęć z telefonu albo fotografii robionych przez znajomych, mógł nigdy nie zobaczyć siebie na zdjęciu wykonanym z uwagą. Mógł więc uznać, że problemem jest jego wygląd, podczas gdy problemem był po prostu sposób, w jaki wcześniej był fotografowany.
Dlatego dobre zdjęcie mężczyzny nie musi być zdjęciem, na którym wygląda on młodziej, szczuplej czy bardziej elegancko niż na co dzień. Nie musi też przedstawiać go w pozycji, której nigdy wcześniej nie przyjął. Wystarczy, że patrząc na fotografię, nie ma potrzeby zastanawiać się, co zostało poprawione. Można po prostu pomyśleć: „Tak, to jestem ja”.

Dlaczego mężczyźni często nie lubią swoich zdjęć?
Często słyszę od mężczyzn, że nie lubią się fotografować, ponieważ „źle wychodzą na zdjęciach”. Jest jednak jeszcze jeden powód, o którym mówi się znacznie rzadziej.
Wielu mężczyzn po prostu nigdy wcześniej nie było naprawdę po drugiej stronie aparatu.
Nie chodzi o telefon. Telefon to coś zupełnie innego. Możemy zrobić sobie zdjęcie, zrobić kilka ujęć, skasować nieudane i spróbować ponownie. Możemy też zobaczyć efekt od razu na ekranie.
Podczas sesji portretowej sytuacja wygląda inaczej.
Nagle ktoś patrzy na Ciebie przez obiektyw. Fotograf prosi, żebyś stanął w określony sposób, spojrzał w konkretnym kierunku, zmienił pozycję, zrobił kilka kroków albo zatrzymał się na chwilę.
Dla osoby, która nigdy wcześniej tego nie robiła, może to być bardzo dziwne doświadczenie.
Nagle okazuje się, że zwykłe stanie przestaje być zwykłym staniem. Nie wiesz, co zrobić z rękami. Nie wiesz, gdzie patrzeć. Zaczynasz kontrolować twarz, sylwetkę i każdy ruch.
I wtedy w głowie bardzo łatwo pojawia się myśl: „Przecież to nie jestem ja.” Albo jeszcze gorzej: „Wyglądam sztucznie.”
Czasami pojawia się też poczucie, że dana poza jest „niemęska”, przesadzona albo po prostu nie pasuje do tego, jak człowiek zachowuje się na co dzień.
Tylko że jest tutaj pewien paradoks. Oceniasz coś jako nienaturalne, ponieważ nie jesteś do tego przyzwyczajony.
Jeżeli nigdy wcześniej nie stałeś przed aparatem w taki sposób, każda nowa pozycja będzie początkowo wydawała się obca. Nie dlatego, że wygląda źle, ale dlatego, że nie masz jeszcze własnego doświadczenia, do którego możesz ją porównać.
To trochę tak, jak z zobaczeniem siebie w ubraniu, którego nigdy wcześniej nie nosiłeś. Pierwsza reakcja może być dziwna. Potrzebujesz chwili, żeby przestać skupiać się na tym, że coś jest nowe.
Podczas sesji podobnie. Dlatego nie warto oceniać pojedynczego zdjęcia w pierwszych minutach i na tej podstawie zakładać, że cała sesja będzie wyglądała sztucznie.
Daj sobie czas. I przede wszystkim zaufaj fotografowi.
Skoro go wybrałeś, prawdopodobnie zrobiłeś to dlatego, że podoba Ci się jego sposób fotografowania. Widziałeś jego zdjęcia. Wiesz, jaki efekt potrafi uzyskać. Pozwól mu więc wykonać swoją część pracy.
Twoją częścią nie jest wiedzieć, jak wyglądać dobrze na zdjęciu. Twoją częścią jest pokazać siebie. Fotograf jest od zdjęć. Ty jesteś od tego, żeby być sobą.
To są bardzo dobre role. Nie musisz kontrolować kadru, światła, perspektywy ani tego, czy Twoja ręka znajduje się dokładnie tam, gdzie powinna. Nie musisz zastanawiać się, czy właśnie dobrze pozujesz.
Jeżeli fotograf prowadzi sesję, a Ty przestajesz walczyć z aparatem i zaczynasz mu ufać, wydarza się coś ważnego. Zaczynasz się otwierać. Ruch staje się swobodniejszy. Znika część napięcia. Przestajesz kontrolować każdy gest. Pojawiają się reakcje, których nie da się zaplanować.
I właśnie wtedy zaczyna się flow. Nie chodzi o magiczny moment, w którym nagle wszystko staje się idealne. Chodzi o sytuację, w której fotograf przestaje walczyć o każde zdjęcie, a mężczyzna przestaje zastanawiać się, jak powinien wyglądać.
Obaj zaczynają robić swoje. Fotograf obserwuje, prowadzi i fotografuje. Mężczyzna jest obecny, reaguje i pokazuje siebie. Kiedy te dwie role zaczynają ze sobą współpracować, zdjęcia również zaczynają wyglądać inaczej.
Nie dlatego, że nagle nauczyłeś się pozować. Dlatego, że przestałeś próbować pozować. I właśnie wtedy często powstają portrety, które po sesji oglądasz i myślisz: „To naprawdę jestem ja.”
To jest dla mnie jeden z najważniejszych momentów całej sesji.
Fotograf widzi więcej niż aparat
Mężczyzna, który patrzy na swoje zdjęcie, widzi przede wszystkim siebie. Zauważa rzeczy, na które zwraca uwagę również przed lustrem. Sposób, w jaki układa się włosy, zmarszczki, brodę, sylwetkę, ręce, ubranie. Fotograf patrzy na tę samą osobę, ale z nieco innej perspektywy. Widzi światło, proporcje, kierunek spojrzenia, napięcie w twarzy i to, jak człowiek zachowuje się w konkretnej sytuacji. Widzi również moment, w którym mężczyzna przestaje kontrolować to, jak wygląda, i zaczyna zachowywać się naturalnie.
To właśnie dlatego dobre fotografowanie nie polega wyłącznie na naciśnięciu spustu migawki. Aparat rejestruje obraz, ale nie podejmuje decyzji, kiedy ten obraz powinien powstać. Fotograf obserwuje człowieka i szuka momentu, w którym wszystkie elementy zaczynają ze sobą współgrać. Czasem jest to spojrzenie prosto w obiektyw, czasem chwila, kiedy wzrok ucieka gdzieś obok. Innym razem ważniejszy okazuje się ruch, sposób stania albo zwykłe rozluźnienie twarzy.
Podczas sesji mężczyzna nie musi więc cały czas myśleć o tym, czy dobrze wygląda. To właśnie jedna z rzeczy, które powinien przejąć fotograf. Jeżeli mężczyzna próbuje jednocześnie być sobą i kontrolować każdy element swojego wyglądu, trudno o naturalność. Jeżeli natomiast może zaufać osobie stojącej za aparatem, fotograf ma przestrzeń, żeby obserwować, prowadzić i reagować na to, co dzieje się przed obiektywem.
Od kilku lat fotografuję przede wszystkim mężczyzn i często spotykam się z sytuacją, w której ktoś przychodzi na sesję przekonany, że nie potrafi dobrze wychodzić na zdjęciach. Po pewnym czasie okazuje się, że nie chodziło o brak fotogeniczności. Po prostu wcześniej nikt nie dał mu okazji, żeby spokojnie znaleźć sposób, w którym wygląda i czuje się jak on sam.

Naturalny portret nie powstaje przypadkiem
Naturalność na zdjęciu często wygląda tak, jakby nic szczególnego nie wydarzyło się przed aparatem. Mężczyzna stoi, patrzy gdzieś przed siebie albo idzie, światło układa się dobrze, a całość sprawia wrażenie prostego i niewymuszonego kadru. W rzeczywistości taki efekt zazwyczaj jest wynikiem wielu drobnych decyzji fotografa.
Nie chodzi jednak o wyreżyserowanie każdej sekundy. Naturalny portret nie powstaje wtedy, kiedy fotograf dokładnie ustawia człowieka jak figurę i każe mu utrzymać określoną pozycję. Powstaje raczej wtedy, kiedy fotograf wie, czego szuka, a jednocześnie zostawia mężczyźnie wystarczająco dużo przestrzeni, żeby mógł zachowywać się po swojemu.
Dlatego podczas sesji mogą pojawić się proste polecenia. Zatrzymaj się tutaj. Spójrz w tamtą stronę. Przejdź kilka kroków. Oprzyj się. Zostań przez chwilę w tej pozycji. Dla osoby fotografowanej mogą wydawać się bardzo zwyczajne, ale pozwalają fotografowi zbudować sytuację, w której można uchwycić coś prawdziwego. Nie chodzi o to, żeby nauczyć mężczyznę gotowych póz. Chodzi o stworzenie warunków, w których nie musi cały czas zastanawiać się, co zrobić z rękami i gdzie patrzeć.
W pewnym momencie przestaje się wtedy myśleć o samym fotografowaniu. Rozmowa, ruch, miejsce i obecność drugiej osoby sprawiają, że aparat zaczyna być mniej ważny. I właśnie wtedy pojawiają się zdjęcia, które nie wyglądają jak efekt odgrywania jakiejś roli.
Naturalny portret nie powstaje przypadkiem
Naturalność na zdjęciu często wygląda tak, jakby nic szczególnego nie wydarzyło się przed aparatem. Mężczyzna stoi, patrzy gdzieś przed siebie albo idzie, światło układa się dobrze, a całość sprawia wrażenie prostego i niewymuszonego kadru. W rzeczywistości taki efekt zazwyczaj jest wynikiem wielu drobnych decyzji fotografa.
Nie chodzi jednak o wyreżyserowanie każdej sekundy. Naturalny portret nie powstaje wtedy, kiedy fotograf dokładnie ustawia człowieka jak figurę i każe mu utrzymać określoną pozycję. Powstaje raczej wtedy, kiedy fotograf wie, czego szuka, a jednocześnie zostawia mężczyźnie wystarczająco dużo przestrzeni, żeby mógł zachowywać się po swojemu.
Dlatego podczas sesji mogą pojawić się proste polecenia. Zatrzymaj się tutaj. Spójrz w tamtą stronę. Przejdź kilka kroków. Oprzyj się. Zostań przez chwilę w tej pozycji. Dla osoby fotografowanej mogą wydawać się bardzo zwyczajne, ale pozwalają fotografowi zbudować sytuację, w której można uchwycić coś prawdziwego. Nie chodzi o to, żeby nauczyć mężczyznę gotowych póz. Chodzi o stworzenie warunków, w których nie musi cały czas zastanawiać się, co zrobić z rękami i gdzie patrzeć.
W pewnym momencie przestaje się wtedy myśleć o samym fotografowaniu. Rozmowa, ruch, miejsce i obecność drugiej osoby sprawiają, że aparat zaczyna być mniej ważny. I właśnie wtedy pojawiają się zdjęcia, które nie wyglądają jak efekt odgrywania jakiejś roli.
Po czterdziestce zaczynamy inaczej patrzeć na własny wygląd
Po czterdziestce zmienia się nie tylko wygląd mężczyzny. Zmienia się również jego stosunek do tego wyglądu. Twarz może wyglądać inaczej niż kilkanaście lat wcześniej, pojawiają się siwe włosy, zmienia się sylwetka, sposób ubierania i sposób, w jaki człowiek patrzy na siebie. Nie wszystko musi mu się podobać, ale coraz częściej pojawia się świadomość, że właśnie tak wygląda jego obecne życie.
Profesjonalny portret nie musi być próbą zatrzymania czasu ani pokazania młodszej wersji siebie. Wręcz przeciwnie. Dobre zdjęcie może mieć wartość właśnie dlatego, że nie próbuje ukrywać momentu, w którym zostało wykonane. Pokazuje mężczyznę takim, jaki jest dzisiaj.
To szczególnie ważne, kiedy przez wiele lat fotografie powstawały głównie przy okazji. Można mieć mnóstwo zdjęć rodzinnych, z podróży czy różnych wydarzeń, a jednocześnie prawie żadnego spokojnego portretu, na którym naprawdę widać człowieka. Sesja może być wtedy nie tyle sposobem na poprawienie swojego wizerunku, ile świadomym zatrzymaniem pewnego momentu życia.
Nie każdy mężczyzna potrzebuje profesjonalnej sesji
Nie każdy mężczyzna potrzebuje profesjonalnej sesji zdjęciowej i nie ma powodu, żeby przekonywać do niej kogoś, kto nie widzi w niej żadnego sensu. Jeżeli zdjęcia z telefonu mu wystarczają, być może właśnie tego potrzebuje.
Warto jednak zadać sobie inne pytanie. Czy rzeczywiście masz dzisiaj dobre zdjęcie siebie? Nie zdjęcie, na którym przypadkiem znalazłeś się obok innych osób. Nie fotografię sprzed kilku lat, która nadal jest ustawiona jako zdjęcie profilowe tylko dlatego, że nie masz nic nowszego. Chodzi o jedno zdjęcie, na które patrzysz i masz poczucie, że dobrze pokazuje człowieka, którym jesteś teraz.
Dla jednego mężczyzny takie zdjęcie będzie potrzebne do pracy. Dla innego na stronę internetową, profil zawodowy albo media społecznościowe. Ktoś inny może nie mieć żadnego praktycznego powodu. Może po prostu dojść do wniosku, że przez lata robił zdjęcia wszystkim dookoła, a sam prawie nie ma aktualnego portretu.
I to również jest wystarczający powód.
Jakie zdjęcie warto mieć?
Nie chodzi o to, żeby każdy mężczyzna miał w telefonie serię profesjonalnych portretów wykonanych według jednego schematu. Warto raczej mieć przynajmniej jedno zdjęcie, które nie jest przypadkowe i które po prostu dobrze pokazuje człowieka.
Takie zdjęcie powinno być aktualne, ale niekoniecznie modne. Powinno przedstawiać prawdziwego człowieka, a nie wersję przygotowaną wyłącznie na potrzeby konkretnej okazji. Może być formalne, ale nie musi. Może powstać w mieście, w naturze, w miejscu związanym z codziennym życiem. Ważniejsze od samego miejsca jest to, czy fotografia ma związek z osobą, która znajduje się przed aparatem.
Dobre zdjęcie nie musi też być wykorzystywane od razu. Możesz zrobić je dzisiaj i przez długi czas nie mieć dla niego żadnego konkretnego zastosowania. Dopiero za kilka miesięcy może pojawić się sytuacja, w której będziesz go potrzebował. Albo po prostu zostanie w archiwum i po latach okaże się ważne z zupełnie innego powodu.
Właśnie dlatego nie każda sesja musi zaczynać się od pytania: „Gdzie będę używał tych zdjęć?”. Czasem lepsze pytanie brzmi: „Czy mam dzisiaj dobre zdjęcie siebie?”.
Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, być może warto coś z tym zrobić. Nie dlatego, że każdy mężczyzna powinien mieć profesjonalną sesję. Po prostu dlatego, że własne zdjęcia mają tendencję do nabierania znaczenia dopiero wtedy, kiedy mija czas.

Dlaczego własne zdjęcia zaczynają być ważniejsze z czasem?
Kiedy jesteśmy młodsi, zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym, jak będziemy patrzeć na swoje zdjęcia za dziesięć czy dwadzieścia lat. Fotografujemy życie wtedy, kiedy coś się dzieje. Wyjazd, spotkanie, urodziny, wakacje, ważne wydarzenie. Zdjęcia powstają przy okazji i najczęściej nie myślimy o nich jako o zapisie konkretnego etapu naszego życia.
Z czasem zaczyna się to zmieniać. Człowiek powoli zauważa, że zdjęcia, które kiedyś wydawały się zwyczajne, po kilku latach stają się ważne. Nie dlatego, że przedstawiają jakieś wyjątkowe wydarzenie, ale dlatego, że pokazują nas w konkretnym momencie. Widać na nich twarz, fryzurę, sposób ubierania, sylwetkę, a czasami również miejsce, w którym wtedy żyliśmy i ludzi, którzy byli częścią naszego życia.
Na co dzień trudno zauważyć takie zmiany, ponieważ widzimy siebie codziennie. Patrzymy w lustro i przyzwyczajamy się do własnego wyglądu. Zdjęcie wykonane po kilku latach pozwala natomiast spojrzeć na siebie z dystansu. Nagle widzimy nie tylko człowieka na fotografii, ale również fragment własnej historii.
Dlatego dobry portret nie musi mieć konkretnego zastosowania. Nie musi być zdjęciem do pracy, na stronę internetową czy do mediów społecznościowych. Może po prostu dokumentować człowieka, którym jesteś w tej chwili. Dzisiaj może wydawać się zwykłym zdjęciem, ale za kilka lat jego znaczenie może być zupełnie inne.
Właśnie dlatego uważam, że warto czasami zrobić sobie zdjęcia bez konkretnego powodu. Nie po to, żeby coś komuś pokazać, ale po to, żeby zachować obraz siebie z określonego momentu życia.
W pewnym wieku zaczynamy inaczej patrzeć na własny wygląd
Szczególnie wyraźnie widać to u mężczyzn, którzy przekroczyli czterdziestkę. Nie chodzi o to, że po czterdziestym roku życia nagle zaczynamy walczyć z upływem czasu. Bardziej o to, że coraz wyraźniej widzimy, że wyglądamy inaczej niż dziesięć czy dwadzieścia lat wcześniej.
Pojawiają się siwe włosy, zmienia się twarz, sylwetka, sposób ubierania. Zmienia się również samo życie. Człowiek może być już w zupełnie innym miejscu zawodowym i prywatnym, mieć inne doświadczenia i zupełnie inne spojrzenie na siebie.
Czasami problem polega na tym, że zdjęcia, które mamy, nie nadążają za tymi zmianami. W telefonie zostają fotografie sprzed kilku lat, na których jesteśmy młodsi, ale nie ma zdjęć pokazujących, jak wyglądamy dzisiaj.
Moim zdaniem właśnie tutaj fotografia może mieć szczególną wartość. Nie po to, żeby zatrzymać czas albo udawać, że się nie starzejemy, ale żeby zaakceptować fakt, że jesteśmy w innym miejscu życia niż wcześniej. Dobry portret mężczyzny po czterdziestce nie musi go odmładzać. Nie musi ukrywać siwych włosów, zmarszczek czy zmian sylwetki. Może po prostu pokazać go takim, jakim jest dzisiaj.
To jest dla mnie znacznie ciekawsze niż próba stworzenia fotografii, która udaje, że czas się zatrzymał. Człowiek się zmienia i właśnie ta zmiana jest częścią jego historii.
Nie każdy mężczyzna potrzebuje profesjonalnej sesji
Warto powiedzieć to wprost, ponieważ łatwo byłoby zbudować ten tekst w taki sposób, żeby na końcu każda droga prowadziła do fotografa. Nie uważam jednak, że każdy mężczyzna potrzebuje profesjonalnej sesji.
Jeżeli masz dobre, aktualne zdjęcia wykonane telefonem albo przez kogoś bliskiego i jesteś z nich zadowolony, prawdopodobnie nie potrzebujesz kolejnej sesji. Dobry fotograf nie jest konieczny do każdego dobrego zdjęcia. Czasami wystarczy odpowiednie światło, dobre miejsce i ktoś, kto potrafi nacisnąć spust migawki w odpowiednim momencie.
Profesjonalna sesja zaczyna mieć sens wtedy, kiedy rzeczywiście czegoś Ci brakuje. Być może od kilku lat nie masz żadnego aktualnego portretu. Być może wszystkie zdjęcia powstały przypadkiem i żadne nie pokazuje Cię w sposób, który Ci odpowiada. Być może potrzebujesz zdjęcia do konkretnego celu, ale równie dobrze możesz po prostu chcieć zachować kilka dobrych fotografii z obecnego etapu swojego życia.
Nie potrzebujesz więc sesji dlatego, że ktoś mówi Ci, że powinieneś ją mieć. Potrzebujesz jej wtedy, kiedy sam zaczynasz widzieć wartość w tym, żeby świadomie stworzyć zdjęcia siebie.
Dobre zdjęcie nie musi być zdjęciem „do czegoś”
Przyzwyczailiśmy się traktować fotografie bardzo użytkowo. Potrzebujemy zdjęcia na stronę internetową, więc robimy zdjęcie na stronę internetową. Potrzebujemy fotografii profilowej, więc szukamy fotografii profilowej. Potrzebujemy zdjęcia do pracy, do CV albo do mediów społecznościowych i dokładnie pod ten cel wybieramy fotografię.
To oczywiście ma sens. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy uważać, że zdjęcie musi mieć praktyczne zastosowanie, żeby było warte zrobienia.
Nie musi.
Czasami warto mieć po prostu dobry portret siebie. Zdjęcie, które nie jest podporządkowane żadnej platformie, żadnej firmie ani żadnemu aktualnemu celowi. Fotografię, na którą za kilka lat spojrzysz i zobaczysz człowieka, którym wtedy byłeś.
Być może nie będziesz pamiętał, ile osób zobaczyło to zdjęcie w internecie. Możliwe, że w ogóle nigdy go tam nie opublikujesz. Ale możesz pamiętać, jak wyglądałeś w tym okresie życia, gdzie wtedy byłeś i co było dla Ciebie ważne.
Właśnie dlatego fotografia nie zawsze musi coś sprzedawać, budować wizerunek albo komunikować innym, kim jesteśmy. Czasami może po prostu coś zachować.
Portret to coś więcej niż zdjęcie twarzy
Kiedy mówimy o portrecie, często wyobrażamy sobie zbliżenie twarzy. Dla mnie portret może jednak opowiedzieć znacznie więcej. Sposób, w jaki mężczyzna stoi, porusza się, ubiera, patrzy czy reaguje na otoczenie, również mówi coś o nim.
Dlatego miejsce, w którym fotografuję, nie zawsze jest tylko tłem. Jeżeli ktoś dobrze czuje się w przestrzeni miejskiej, architektura może stać się częścią zdjęcia. Jeżeli ważna jest dla niego natura, warto pozwolić jej pojawić się w kadrze. Jeżeli konkretne miejsce jest związane z jego życiem, może powiedzieć o nim więcej niż neutralne tło.
To również jeden z powodów, dla których nie lubię traktować portretu jako prostego ustawienia człowieka przed aparatem. Interesuje mnie nie tylko twarz, ale człowiek znajdujący się w określonym miejscu i momencie swojego życia.
Wtedy fotografia zaczyna opowiadać coś więcej niż tylko to, jak ktoś wygląda.
Jeśli nie masz dobrego zdjęcia siebie, być może nie potrzebujesz lepszego aparatu
Być może potrzebujesz po prostu znaleźć się na chwilę po drugiej stronie obiektywu i pozwolić komuś innemu spojrzeć na Ciebie z zewnątrz.
Podczas zwykłego zdjęcia telefonem najczęściej zależy nam na tym, żeby szybko uchwycić moment. Podczas sesji sytuacja jest inna. Jest czas, żeby zobaczyć światło, wybrać miejsce, znaleźć odpowiednią perspektywę i przede wszystkim obserwować człowieka. Można zauważyć drobne gesty, sposób poruszania się, reakcje i momenty, w których przestaje on myśleć o aparacie.
To właśnie wtedy zaczyna powstawać portret, a nie tylko kolejne zdjęcie.
Problemem wielu mężczyzn nie jest więc to, że mają za słaby aparat albo że nie potrafią dobrze wyglądać przed obiektywem. Często po prostu nigdy wcześniej nie mieli okazji poświęcić sobie czasu przed aparatem i zobaczyć, jak mogą wyglądać na zdjęciach, kiedy ktoś naprawdę zwraca na nich uwagę.
I być może właśnie dlatego po pewnym czasie zaczyna im brakować nie kolejnego zdjęcia do telefonu, ale jednego dobrego portretu, który naprawdę ich pokazuje.
Takiego, na które można spojrzeć po kilku latach i pomyśleć: to naprawdę byłem ja w tamtym momencie życia.
Zdjęcia do sesji portretowych realizuję w naturalnym świetle, w Szczecinie i w innych miejscach w Polsce i za granicą. Więcej informacji o tym, jak wygląda sesja, znajdziesz na stronie Sesja. Portfolio możesz zobaczyć tutaj: Portfolio.